Czym jest emulsja i po co w kremie lecytyna
Krem do twarzy DIY z lecytyną nie jest wymieszanym olejem z hydrolatem, tylko emulsją kosmetyczną: układem, w którym jedna faza jest rozproszona w drugiej w postaci bardzo drobnych kropli. W lekkim kremie do codziennego stosowania najczęściej robi się emulsję typu O/W, czyli olej w wodzie. Faza wodna stanowi wtedy większą część receptury, a faza olejowa jest rozproszona w niej jako mikrokrople. Taki układ daje lżejsze odczucie niż tłusta maść bez wody.
Olej jojoba, skwalan czy olej z pestek malin nie połączą się trwale z hydrolatem rumiankowym lub lipowym, ponieważ cząsteczki wody i tłuszczu mają odmienne właściwości polarne. Po energicznym wstrząśnięciu powstaje chwilowa mieszanina, ale po kilku minutach lub godzinach faza olejowa wypływa na powierzchnię. Emulgator zmniejsza napięcie międzyfazowe i układa się na granicy wody oraz tłuszczu, dzięki czemu krople oleju nie łączą się tak łatwo w większe skupiska.
Lecytyna w kosmetykach jest ceniona głównie ze względu na fosfolipidy. Ich budowa jest amfifilowa: jedna część cząsteczki wykazuje powinowactwo do wody, druga do lipidów. Dlatego lecytyna może działać jako emulgator i składnik kondycjonujący skórę. W bazach surowcowych, takich jak europejski CosIng, lecytyna jest opisywana między innymi jako składnik emulgujący i pielęgnujący. W praktyce daje kremom bardziej odżywcze, miękkie wykończenie, czasem lekko balsamiczne.
Trzeba jednak odróżnić możliwość emulgowania od łatwej stabilności. Lecytyna jako jedyny emulgator bywa bardziej kapryśna niż gotowe systemy typu Olivem 1000, Montanov 68, Glyceryl Stearate Citrate czy Emulsan. Krem może być rzadszy, bardziej lepki, a przy zbyt dużej fazie olejowej może się rozwarstwiać. Dla pierwszej próby bezpieczniejsza jest mała partia 50 g, faza olejowa na poziomie około 25-30% i dokładne ważenie składników z dokładnością do 0,01 g.
Do domowej emulsji potrzebna jest waga jubilerska, zdezynfekowany blat, czyste zlewki szklane lub polipropylenowe, termometr, mini-spieniacz albo mały homogenizator oraz opakowanie typu airless. Łyżeczka kuchenna i „porcja na oko” nie wystarczą, bo różnica 0,5 g w konserwancie, pantenolu albo kwasie mlekowym może zmienić bezpieczeństwo i tolerancję preparatu. Krem do twarzy DIY z lecytyną jest dobry na początek wtedy, gdy traktuje się go jak krótką serię testową, a nie jak trwały kosmetyk laboratoryjny.
Jeżeli interesuje Cię ziołowa faza wodna, dobrym uzupełnieniem będzie temat hydrolaty z polskich ziół w pielęgnacji twarzy. Hydrolat wnosi zapach i łagodne związki roślinne, ale nie zastępuje konserwantu ani emulgatora.
Dobór składników do lekkiego kremu ziołowego
Najprostsza receptura na naturalny krem do twarzy składa się z fazy wodnej, fazy olejowej, emulgatora, humektantów, składników aktywnych dodawanych na chłodno i konserwantu kosmetycznego. Przy lecytynie warto wybierać składniki przewidywalne, o niskim ryzyku destabilizacji. Im więcej ekstraktów, naparów, żeli i olejków eterycznych, tym trudniej ocenić, co odpowiada za rozwarstwienie albo podrażnienie skóry.
Faza wodna może opierać się na wodzie destylowanej lub hydrolacie. Hydrolat rumiankowy pasuje do cery łatwo czerwieniącej się i suchej, ponieważ rumianek tradycyjnie łączy się z pielęgnacją skóry wrażliwej. Hydrolat lipowy daje miękkie, kojące odczucie i dobrze pasuje do kremów na okres zimowy. Hydrolat różany jest bardziej zapachowy, ale u osób reaktywnych zapach może być minusem. Do pierwszej partii można użyć 50% hydrolatu i 50% wody destylowanej, aby obniżyć ryzyko nietolerancji.
Gliceryna roślinna w stężeniu 2-3% działa jako humektant, czyli wiąże wodę w warstwie rogowej naskórka. Przy 5% i więcej może dawać lepkość, zwłaszcza przy wilgotnej pogodzie. Alantoina w stężeniu 0,2-0,5% wspiera komfort skóry podrażnionej, ale ma ograniczoną rozpuszczalność i wymaga dokładnego rozprowadzenia. Pantenol 1-2% dodaje się zwykle w fazie chłodzenia, gdy emulsja ma poniżej 40°C.
Faza olejowa w lekkiej emulsji nie powinna być przypadkową mieszanką ciężkich olejów. Olej jojoba jest technicznie ciekłym woskiem, dobrze rozprowadza się na skórze i nie daje tak ciężkiego filmu jak olej rycynowy czy oliwa. Skwalan jest bardzo lekki, stabilny oksydacyjnie i poprawia poślizg kremu. Olej z pestek malin wnosi frakcję kwasów tłuszczowych i fitosteroli, ale nie należy go traktować jako filtra SPF. Więcej o tym surowcu można rozwinąć w osobnym materiale: olej z pestek malin w kosmetykach naturalnych.
Do cery normalnej i mieszanej sprawdzi się układ: 10 g oleju jojoba, 3 g skwalanu i ewentualnie 1-2 g oleju z pestek malin w 50 g kremu. Do skóry suchej można część skwalanu zastąpić olejem z pestek moreli. Do skóry wrażliwej lepiej nie dodawać wielu olejków eterycznych, nawet jeśli pochodzą z roślin znanych w aromaterapii. Olejek lawendowy, geraniowy czy z drzewa herbacianego może działać drażniąco, szczególnie przy barierze naskórkowej osłabionej retinoidami, kwasami albo leczeniem dermatologicznym.
Najwygodniejsza jest lecytyna słonecznikowa płynna, bo łatwiej rozprasza się w fazie olejowej. Lecytyna sojowa również działa, ale część osób unika jej ze względu na pochodzenie surowca lub potencjalne alergie. Lecytyna granulowana jest najmniej komfortowa w kremie do twarzy: trzeba ją wcześniej dokładnie zdyspergować, często daje drobne grudki i może wymagać dłuższego mieszania. Jeśli receptura ma być ziołowa, lepiej oprzeć aromat na hydrolacie niż na olejku eterycznym.
Praktyczne przykłady modyfikacji są proste: do cery suchej dodaj 2 g oleju z pestek moreli zamiast 2 g hydrolatu; do cery mieszanej zostaw 13 g fazy olejowej bez zwiększania tłuszczów; przy skórze łatwo czerwieniejącej wybierz hydrolat rumiankowy i 0,3% alantoiny; przy formule bardzo minimalistycznej użyj wody destylowanej, gliceryny, jojoby, skwalanu, lecytyny i konserwantu. Ziołowy charakter można budować też przez macerat, na przykład z nagietka, ale najpierw trzeba wiedzieć, jak zrobić macerat ziołowy. Przy skórze reaktywnej dobrym tematem uzupełniającym jest nagietek w pielęgnacji skóry wrażliwej.
Przepis na 50 g kremu do twarzy DIY z lecytyną
Ta receptura daje małą partię testową kremu O/W. Nie jest zamiennikiem receptury przebadanej mikrobiologicznie, ale pozwala zrozumieć, jak działa emulsja kosmetyczna i jak zachowuje się lecytyna słonecznikowa w praktyce.
- Hydrolat lipowy lub rumiankowy: 32 g
- Olej jojoba: 10 g
- Skwalan: 3 g
- Lecytyna słonecznikowa płynna: 2 g
- Gliceryna roślinna: 1,5 g
- Pantenol: 1 g
- Witamina E, czyli tokoferol: 0,3 g
- Konserwant kosmetyczny: zgodnie z dawkowaniem producenta, zwykle w zakresie podanym w karcie surowca
Suma bez konserwantu wynosi 49,8 g, więc dawkę konserwantu trzeba uwzględnić w końcowej masie i w razie potrzeby odjąć odpowiednią ilość hydrolatu. Przykładowo przy konserwancie dawkowanym na poziomie 0,8% do 50 g kremu potrzeba 0,4 g konserwantu. Wtedy hydrolatu powinno być 31,6 g, a nie 32 g. Nie należy przekraczać maksymalnego stężenia z dokumentacji producenta. Inaczej dawkuje się DHA BA, inaczej układy z alkoholem benzylowym i kwasem dehydrooctowym, a jeszcze inaczej konserwanty dopuszczone tylko w określonym pH.
Sprzęt powinien być czysty i zdezynfekowany alkoholem izopropylowym 70% lub etanolem 70%. Opakowanie airless, zlewki, bagietkę i końcówkę mieszadła trzeba spryskać, odczekać kilka minut i pozostawić do odparowania. Ręce należy umyć, a blat przetrzeć przed rozpoczęciem pracy. Waga musi stać stabilnie, bo 0,3 g tokoferolu albo 0,4 g konserwantu to ilości, które łatwo przekroczyć.
Temperatura faz i kolejność łączenia składników
W wariancie podgrzewanym odważ fazę wodną: hydrolat i glicerynę. W osobnej zlewce odważ fazę olejową: olej jojoba, skwalan i lecytynę. Obie zlewki wstaw do kąpieli wodnej i ogrzej do około 65-70°C, jeśli używany system emulgowania i surowce to tolerują. Lecytyna płynna zwykle nie wymaga tak wysokiej temperatury jak klasyczne emulgatory w wosku, ale podgrzanie ułatwia zmniejszenie lepkości fazy olejowej i równomierne połączenie składników.
Gdy obie fazy mają zbliżoną temperaturę, wlewaj fazę olejową do wodnej cienkim strumieniem, cały czas mieszając. Nie wlewaj wszystkiego naraz. Miksuj mini-spieniaczem przez 60-90 sekund, odstaw na minutę, a potem powtórz mieszanie jeszcze 2-3 razy. Zbyt długie, agresywne napowietrzanie może dać pianę i nietrwałą strukturę. Lepsze są krótkie cykle mieszania niż pięć minut ciągłego ubijania.
Jak miksować emulsję, aby się nie rozwarstwiła?
Najczęstszy błąd to łączenie faz o bardzo różnych temperaturach. Jeżeli faza olejowa ma 70°C, a hydrolat 25°C, emulsja może szybko zgęstnieć miejscowo, zrobić grudki i rozdzielić się po kilku godzinach. Drugi błąd to zbyt duża faza olejowa. Przy lecytynie jako głównym emulgatorze nie zaczynaj od 40% olejów. Trzeci błąd to dosypywanie proszków na końcu bez rozpuszczenia: alantoina, niacynamid czy ekstrakty w proszku mogą pogorszyć stabilność.
Kiedy emulsja spadnie poniżej 40°C, dodaj pantenol, witaminę E i konserwant. Wymieszaj dokładnie przez 1-2 minuty. Następnie sprawdź pH paskami o wąskim zakresie, najlepiej 4,0-7,0, albo pH-metrem skalibrowanym buforami pH 4 i pH 7. Dla skóry twarzy celuj w pH 5,0-5,5. Badania dotyczące kwaśnego płaszcza skóry wskazują, że niższe, lekko kwaśne pH sprzyja funkcji bariery naskórkowej; zbyt wysokie pH może zwiększać suchość i dyskomfort.
Jeżeli pH jest za wysokie, można użyć bardzo rozcieńczonego roztworu kwasu mlekowego lub cytrynowego, dodając po jednej kropli i mieszając. Jeżeli pH jest za niskie, stosuje się rozcieńczony roztwór wodorowęglanu sodu lub argininy, również kroplowo. Nie koryguj pH „na zapas”, bo każda zmiana może wpływać na konserwant kosmetyczny i stabilność emulsji.
Wariant bez podgrzewania jest możliwy przy płynnej lecytynie: odważ hydrolat, glicerynę i pantenol, osobno wymieszaj oleje z lecytyną, a następnie dodawaj fazę olejową do wodnej małymi porcjami, intensywnie miksując. Taki krem często jest mniej stabilny i powinien być traktowany jako test na kilka dni obserwacji. Sprawdź go po 24 godzinach, 3 dniach i 7 dniach: czy nie ma warstwy oleju, wodnego wycieku, gazowania, zmiany zapachu albo grudek.
Konserwacja, pH i bezpieczne używanie kremu
Każdy krem zawierający wodę, hydrolat, sok aloesowy, napar z rumianku czy żel wodny wymaga konserwantu. Lodówka nie zastępuje konserwacji. Temperatura 4-8°C spowalnia wzrost mikroorganizmów, ale nie eliminuje bakterii, drożdży i pleśni. Domowa emulsja bez konserwantu może wyglądać prawidłowo, a mimo to zawierać mikroorganizmy niewidoczne gołym okiem.
Napar ziołowy jest pod tym względem bardziej ryzykowny niż hydrolat lub woda destylowana. Zawiera materiał roślinny, związki odżywcze i bywa przygotowywany w warunkach kuchennych. Jeżeli już używasz naparu, powinien być świeży, dobrze przefiltrowany, a krem musi mieć skuteczny konserwant i małą partię do szybkiego zużycia. Dla początkujących lepszy jest hydrolat rumiankowy, lipowy albo zwykła woda destylowana.
Opakowanie airless jest bezpieczniejsze niż słoik, ponieważ ogranicza wkładanie palców do produktu. Słoik zwiększa ryzyko zanieczyszczenia, nawet przy używaniu szpatułki. Dla partii 50 g najlepsza będzie butelka airless 50 ml lub dwie butelki po 30 ml, z których jedna pozostaje zamknięta w lodówce do późniejszego użycia. Etykieta powinna zawierać datę wykonania, skład, użyty konserwant i docelowe pH.
Domowy krem bez badań obciążeniowych i mikrobiologicznych warto zużyć w 4-6 tygodni, nawet jeśli wygląda dobrze. Trzeba go wyrzucić natychmiast, gdy pojawi się zmiana zapachu, pleśń, gazowanie, wyciek wody, rozwarstwienie, grudki, pieczenie po aplikacji albo nietypowe szczypanie. Witamina E spowalnia utlenianie olejów, ale nie jest konserwantem przeciw bakteriom i drożdżom.
Przed pierwszym użyciem wykonaj test płatkowy. Nałóż niewielką ilość kremu za uchem albo na wewnętrznej stronie przedramienia i obserwuj skórę przez 24 godziny. Przy skórze bardzo wrażliwej rozsądne jest powtórzenie aplikacji przez 2-3 dni na małym obszarze. Nie stosuj świeżo zrobionego kremu na sączące zmiany, aktywne stany zapalne, uszkodzony naskórek, okolice po zabiegach dermatologicznych ani bezpośrednio po silnych kwasach lub retinoidach, jeśli nie masz zgody specjalisty.
pH kremu do twarzy powinno zwykle mieścić się w zakresie 5,0-5,5, bo jest to okolica dobrze tolerowana przez większość skór i zgodna z lekko kwaśnym charakterem powierzchni naskórka. Niektóre konserwanty działają tylko w określonym zakresie pH, na przykład do około 5,5 albo 6,0. Dlatego najpierw wybiera się konserwant, potem sprawdza jego wymagania, a dopiero na końcu koryguje pH gotowej emulsji.
Jeżeli krem do twarzy DIY z lecytyną rozwarstwia się po 24 godzinach, nie ratuj go kolejnymi porcjami oleju ani przypadkowym dosypywaniem gumy ksantanowej. Zanotuj recepturę i popraw jedną rzecz w następnej partii: zmniejsz fazę olejową z 30% do 22%, zwiększ czas mieszania w krótkich cyklach, użyj płynnej lecytyny zamiast granulowanej albo dodaj stabilizator zgodny z recepturą. Dobre notatki są w kosmetyce domowej równie ważne jak same składniki.
Najczęściej zadawane pytania
Czy lecytyna wystarczy do zrobienia stabilnego kremu?
Lecytyna może emulgować, ale jako jedyny emulgator bywa kapryśna. Dla początkujących najlepsze są małe partie, ograniczona faza olejowa i obserwacja stabilności przez kilka dni. Przy większej produkcji lepiej użyć kompletnego systemu emulgującego.
Czy krem z hydrolatem można trzymać bez konserwantu?
Nie. Obecność wody lub hydrolatu tworzy środowisko dla drobnoustrojów, dlatego potrzebny jest konserwant kosmetyczny zgodny z recepturą. Lodówka tylko spowalnia namnażanie mikroorganizmów.
Jaka lecytyna jest najlepsza do kremu DIY?
Najwygodniejsza jest płynna lecytyna słonecznikowa, bo łatwiej rozprowadza się w fazie olejowej. Granulki trzeba wcześniej dokładnie rozpuścić lub zdyspergować, inaczej mogą zostawić grudki i pogorszyć odczucie na skórze.
Czy można użyć naparu z rumianku zamiast hydrolatu?
Technicznie można, ale napar jest bardziej podatny na zanieczyszczenie mikrobiologiczne. Do kosmetyków domowych bez badań lepiej użyć hydrolatu lub wody destylowanej, a napary zostawić do jednorazowych płukanek.
Jak rozpoznać, że krem się zepsuł?
Niepokojące są zmiana zapachu, rozwarstwienie, gazowanie, pleśń, wodny wyciek, grudki i pieczenie po aplikacji. Taki krem należy wyrzucić, nawet jeśli od wykonania minęły dopiero dwa tygodnie.
Czy do kremu do twarzy warto dodać olejek eteryczny?
Zwykle nie jest konieczny. Skóra twarzy częściej reaguje podrażnieniem niż skóra ciała, dlatego w recepturach dla cery wrażliwej olejki eteryczne najlepiej pominąć albo stosować wyłącznie po sprawdzeniu bezpiecznego stężenia i przeciwwskazań.
Przeczytaj również

Od ponad 7 lat zgłębiam tajniki biochemii kosmetycznej. Nie wierzę w „magiczne eliksiry”, ale wierzę w systematyczność, zrozumienie bariery hydrolipidowej i siłę ekstraktów roślinnych. Moim celem jest odczarowanie skomplikowanych składów INCI i przetłumaczenie ich na język zrozumiały dla każdej z nas.
Prywatnie? Jestem fanką leśnych spacerów, jogi twarzy i poszukiwaczką zapomnianych polskich manufaktur, które tworzą kosmetyki na światowym poziomie.








