Woda w kosmetykach. Pic na wodę?

Woda w kosmetykach bardzo często pojawia się na jednej z pierwszych pozycji składników INCI. Przez wielu uznawana za niepotrzebną, niesłusznie jest krytykowana. Co może zdziałać woda dla struktury kremu i dla samej skóry?

Coraz częściej mówi się o tym, że woda w kosmetykach jest niepotrzebna, że po jej dodaniu trzeba bardziej uważać na zabezpieczenie produktu przed bakteriami i drobnoustrojami i dodawać konserwanty, których formuły bezwodne – nie potrzebują. Aqua, Water, woda, H2O – jeśli znajduje się na pierwszej pozycji składu INCI, wcale nie oznacza, że to pic na wodę…

Stosować wodę w kosmetykach czy jej unikać?

Nie popadajmy w skrajności. Kosmetyki bezwodne nie są niedobre dla skóry, świetnie nadają się np. jako kremy ochronne, na ekstremalne warunki pogodowe, ale nie nadają się na przykład pod makijaż. Od wody w dużej mierze zależy konsystencja kosmetyku. Jest ona niezbędnym rozpuszczalnikiem i nośnikiem wielu substancji aktywnych. Bez wody nie da się stworzyć niektórych formulacji, jak emulsje czy żele. Kosmetyki wyprodukowane z samych olejów też nie są „nieśmiertelne”. Oleje jełczeją. Utlenione oleje są niebezpieczne dla zdrowia ponieważ zamiast dostarczać cennych składników są źródłem wolnych rodników. Niektóre oleje tzw. oleje schnące, bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe (np. olej rokitnikowy, z nasion dzikiej róży) jełczeją dość szybko i co gorsza nie zmieniają przy tym zapachu i smaku, więc czasami jest to trudne do rozpoznania – mówi Agata Silczak współtwórca marki Esito.

Co w takim razie daje woda samej skórze?

Woda sama w sobie, powinna działać na skórę nawilżająco, ale w związku z rozwojem cywilizacji te właściwości utraciła…

Dlatego sięgnęła pani do produkcji Esito po wodę lodowcową? Bo jest najczystsza. Ale czy to nie jest szkodliwe dla delikatnego ekosystemu Arktyki?

Zastanawiałam się nad tym i konsultowałam z Green Peacem i WWF-em. Jestem ekolożką i środowisko nie jest mi obojętne. Przeciwnie! Otóż upewniono mnie, że moje działania są neutralne. Czy mi się to podoba, czy nie – lodowce topnieją i zamieniają się w wodę. Woda z topniejących lodowców jest słodka i wpływa do słonego oceanu, zaburzając jego ekosystem. Teoretycznie przez chwilę zaświtała mi nadzieja, że wykorzystując tę wodę oddziałuję pozytywnie na ochronę środowiska, zmniejszając ilość wpływającej wody słodkiej do słonego oceanu, ale szybko uświadomiono mi, że ilości wody, które ja potrzebuję niestety nie ratują tego oceanu. 

A w jaki sposób się ją pozyskuje? Roztapiając lód? Transportuje się ją w do laboratorium w formie lodu czy wody?

Woda arktyczna pochodzi z bloków lodu, które topnieją. Jest czysta i nieskażona, bo znajdują się one daleko od cywilizacji. Dostępna jest z poziomu wodospadu, do którego można podpłynąć tylko drewnianą łódką – motorówki nie mają tu wstępu. 

Czyli bardzo stara, pierwotna i nieskażona zanieczyszczeniami woda z lodowców, trafia do słoiczków z polską recepturą kremów Esito. Co takiego zmienia ten fakt dla skóry?

Woda z lodowca stanowi element łagodzący zaburzonej równowagi skóry. Wspomaga także proces nawilżenia, bo jej struktura jest niezmieniona i przywraca cerze witalność.

Woda arktyczna powstaje z topniejących bloków lodu i dostępna jest tylko z poziomu wodospadów. 

Czy do produkcji kosmetyków można używać kranówki?

Kranówka się nie nadaje. W recepturach kosmetyków możemy znaleźć wodę oczyszczoną metodą odwróconej osmozy, destylowaną czy dejonizowaną. Stosuje się też hydrolaty, wody termalne, oligocenskie. Nawet jeśli stanowią kilkadziesiąt % składu kremu, serum, balsamu, czy emulsji nie oznacza to, że jego skład jest zły. Przede wszystkim woda pozwala na utworzenie odpowiedniej formy preparatu, a także wprowadzenie do niego substancji czynnych. Ponieważ stanowi często jeden z głównych składników formuły kosmetyku dlatego jej jakość wpływa znacząco na właściwości kosmetyku.

Woda w Esito stanowi więc ważny element. Ale sama woda nawilżenia nie zapewnia…

O życiodajnym znaczeniu wody nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Woda stanowi 2/3 naszego organizmu. Jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania każdej żywej komórki. Jest środowiskiem, w którym przebiegają wszystkie procesy fizjologiczne i reakcje biochemiczne i ma ogromne znaczenie dla stanu naszej skóry. Dostarczenie wody naszej skórze od zewnątrz jest jedynie dopełnieniem całości.

Ogromne znaczenie dla prawidłowego nawodnienia skóry ma dostarczenie wody od wewnątrz. Filozofia marki ESITO zachęca miedzy innymi aby patrzeć na skórę jak na każdy inny  organ, w taki sam sposób jak patrzymy i troszczymy się o wątrobę czy płuca. Skóra nie jest jedynie zewnętrzną powłoką ciała. Funkcja ochronna skóry jest tylko jedną z wielu bardzo ważnych funkcji jakie pełni. Skóra jest elementem całości naszego organizmu i aby on funkcjonował prawidłowo jej kondycja jest istotna. Fajnym nawykiem jest poranne picie szklanki – dwóch szklanek ciepłej wody na czczo. Pobudza organy do pracy i oczyszcza . W ciągu dnia pijmy wodę nie duszkiem, tylko małymi łyczkami. Popijajmy ją czystą przez cały dzień. Można do niej dodać kryształek soli himalajskiej. To genialnie nawadnia skórę od środka. Zachęcam również do popijania ziółek.

Pamiętajmy, że nawet niewielki niedobór wody w skórze prowadzi do upośledzenia procesów odnowy tkankowej i rozregulowania systemów ochronnych.

W jakim kierunku zmierza świat kosmetyczny w aspekcie ochrony środowiska?

Trudno powiedzieć, bo z jednej strony wszyscy stawiają na ekologię, a z drugiej to często niestety tylko pozory. Martwi mnie fakt, że ubywa wody na świecie. I że wszyscy jesteśmy ekologiczni do pewnego momentu. Do takiego, w którym jest nam wygodnie. W Danii, która uchodzi za ekologiczny kraj, niemal niemożliwe jest kupienie marchewki w sklepie, nieopakowanej w folię.. Z drugiej strony, sama się na tym łapię, że nie do końca jestem przekonana czy pakowanie w karton czy papier jest ekologiczne? Czasem klienci pytają, dlaczego kosmetyki Esito są tak ubogo pakowane, nie ma kartoników? A co zwykle się z pudełkiem robi po zakupieniu kosmetyków? Oczywiście wyrzuca do śmieci. A musi upłynąć sporo czasu, żeby odrosło drzewo, z którego został wykonany. Musi zostać zużyta energia do wytworzenia papieru, itd. Albo np. próbki kosmetyków. Jakby nie patrzeć, trzeba zużyć i energię, i materiały do ich wyprodukowania. Klienci, nawet ci nastawieni  pro-ekologicznie, dla których ochrona klimatu ma duże znaczenie, wymagają próbek i trudno się temu dziwić. Dlatego wychodzę z założenia, żeby nie popadać w skrajności. Moim zdaniem z takim balastem przyzwyczajeń do „plastikowej wygody” nie jesteśmy w stanie w 100 procentach z niego zrezygnować czy być w 100 procentach eko. Myślę, że wszyscy się tego uczymy. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że nacisk powinno się położyć na uświadamianie społeczeństwa oraz na sposoby utylizacji tych odpadów i recykling. Niestety w praktyce nasza cywilizacja sobie całkowicie z tym nie radzi i to jest prawdziwą bolączką.

 

Zawsze można sięgnąć po jego przetworzoną wersję lub po zrecyklingowany plastik z oceanu, jak robią już niektóre marki… Zawsze jest możliwość, żeby chociażby ograniczyć szkodliwe składniki. Czego na pewno nie powinno być w składzie kosmetyku, żeby był bezpieczny?

Mamy własną czarną listę składników. Jest na niej 11 konserwantów, które wywołują reakcje alergiczne, m.in. Phenyloxyethanol (już zakazany w Japonii i Niemczech jako szkodliwy m. in. dla dzieci), niezwykle popularny, także w luksusowych kosmetykach. Jest 6 parabenów: methylparaben, ethylparaben, propylparaben, buthylparaben, izobuthylparaben, benzylparaben. Z założenia  nie stosujemy w Esito żadnych parabenów, co nie ułatwia pracy, bo to składniki, które pozwalają w dużo łatwiejszy sposób utrzymać stabilizację produktu. Na czarnej liście są również: SLES i SLS, syntetyczne antyoksydanty (BHA, BHT), wodny roztwór formaldehydu (np. Bronidox, Hexetidine i inne), silikony (…meticone, …siloxane, …silanol, …silicone), parafina i wazelina – wchłaniają się w stopniu minimalnym działają na zasadzie okluzji, tzn. tworzą na skórze nieprzepuszczalną warstwę i w ten sposób zapobiegają utracie wilgoci. Główną wadą niektórych parafin jest to, że wykazują  właściwości komedogenne, czyli zatykają pory i sprzyjają powstawaniu zaskórników. Kolejne szkodliwe surowce to: glikole polietylenowe i propylenowe, sole aluminium – co ciekawe, są w większości dostępnych na rynku tuszów do rzęs i dezodorantów

Czy w takim razie w Esito używacie panie tylko naturalnych składników?

Nie negujemy składników syntetycznych. Tak naprawdę, najgorsze trucizny pochodzą z natury, więc nie wszystko co naturalne jest dobre dla skóry, a co syntetyczne to samo zło. Szanujemy naukę i staramy się z niej korzystać. Nasze kosmetyki powstają z wykorzystaniem nowoczesnych technologii branży kosmetycznej, substancji aktywnych – nietoksycznych, działających synergistycznie (ich łączny efekt finalny jest większy od działania pojedynczego składnika) i biostymulująco (inicjujących w organizmie produkcję biocząsteczek, takich jak np. kolagen, elastyna, kwas hialuronowy, których suplementacja przezskórna jest utrudniona), o udokumentowanych, potwierdzonych badaniami właściwościach.

Zawierają oprócz surowców naturalnych do 5 % syntetycznych, w pełni bezpiecznych surowców, które z pełną świadomością stosujemy z 3 jasno zdefiniowanych przez nas powodów:

– w celu zwiększenia skuteczności działania – np. stosujemy bioprzyswajalną, pochodną witaminy C, rozpuszczalną w tłuszczach, która  jest 35x bardziej stabilna od naturalnej witaminy C, 7x skuteczniej przenika przez barierę skóry, by w głębszych warstwach przekształcić się do witaminy C. Naturalna witamina C nie jest stabilna,

– dążenia do ograniczenia narażenia naszego klienta na ryzyko wywołania alergii – np. nie stosujemy olejków eterycznych, które mogą uczulać.

– w celu ochrony zasobów przyrody. Nie stosujemy surowców pochodzących  z roślin znajdujących na liście CITES – gatunków zagrożonych wyginięciem.  

Kosmetyki Esito są połączeniem naturalnych składników z najnowszymi technologiami branży kosmetycznej.

Czyli zdrowy rozsądek na każdym polu… 

Markę budujemy z moją wspólniczką bazując na szczerości, szacunku i wzajemnym zaufaniu w stosunku do siebie, klientów i partnerów biznesowych. Kosmetyki ESITO to produkty bezpieczne (zarówno dla człowieka jak i dla środowiska), wolne od szkodliwych substancji, oparte głównie na składnikach naturalnych, które pielęgnują skórę, wspierając jej naturalne funkcje. Są nastawione na skuteczność działania i bezpieczeństwo stosowania. To kosmetyki dla każdego, kto wymaga od pielęgnacji czegoś więcej… 

Ogromnie dziękuję za tę rozmowę!

UDOSTĘPNIJ POST

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest

O CZYM JESZCZE PISZEMY?

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.